Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Od nowa, krok po kroku, kawałek po kawałku...


Od nowa, krok po kroku, kawałek po kawałku...

Wycie syreny karetki przeszywało na wylot ciszę w spokojnej dzielnicy dla bogaczy na wzgórzach miasta. Na samym końcu ulicy stała willa czarnowłosej dziewczyny. To właśnie przy tym budynku zatrzymał się pracownik pogotowia.
-To chyba tutaj -powiedział nie pewnie do towarzyszy.
-Ulica i numer się zgadzają -zapewniła pielęgniarka siedząca obok niego.

-Karetka już przyjechała -zawołał Leni odchodząc od okna. -No siostra brawo, -zwrócił się prosto do Alex- wczoraj musiała być ostra jazda skoro czeka na ciebie wycieczka do szpitala.
-Zamknij się, bałwanie. -odwarknęła. -Przepraszam bardzo pani Natalio, ale wydaje mi się, że to lekka przesada z tą karetką. Naprawdę nic mi nie jest, mam co prawda kilka siniaków ...-Żeby to udowodnić szybko się podniosła, jednak wtedy aż krzyknęła z bólu i opadła z powrotem na poduszki. -No dobra może coś mi się jest.
-Leż spokojnie -odpowiedziała kobieta lekko dotykając ramienia czarodziejki.
Na dole zabrzmiał dzwonek do drzwi. Leni szybko zbiegł po schodach i po chwili dało się słyszeć pospieszne kroki sanitariuszy.


Ogromny ręcznie robiony zegar, stojący w kącie zielono-czarnego pokoju, wybił południe. Czarnowłosy wampir niechętnie zrzucił z siebie jedbawną kołdrę w kolorze trawy. Jak tylko jego bose stopy dotknęły podłogi, przy drzwiach cicho strzeliło i drobna blondynka o imieniu Kelly pojawiła się w pokoju.
-Nadzwyczaj punktualna. -powiedział Lucyfer nie odwracając się do uczennicy- Jak podobał ci się wczorajszy zjazd?
-Mogło być gorzej. -Przeszła cały pokój podchodząc do okna, przystanęła na chwilę, odwróciła się na pięcie, twarzą do swojego nauczyciela. -Jednak nie tylko ja zauważyłam, że po przemówieniu gdzieś zniknąłeś.
-Miałem mały kłopot.
-Chcesz mi o tym powiedzieć? -zapytała przypierając sztywną pozę i minę psychologa .
-Wybacz, ale nie mam czasu ani ochoty na takie przyjemności.
-Dobrze, więc przejdźmy do części oficjalnej. Mam dziś wykonać jakieś zadanie?
-Dziś w nocy idź na polowanie z Jessicą... postaraj się aby nie złapała ani jednej zwierzyny.
-Zemsta?
-Nie, po prostu chcę, żebyś się nauczyła przebiegłości, a ona choć raz poczuła głód...
-To wszystko?
-Tak, to wystarczy, a i pamiętaj że ona nie może wiedzieć co musisz zrobić.
-Oczywiście.
-Możesz odejść.-Niecierpliwie machną ręką, by zobaczyć po chwili, w miejscu gdzie, jeszcze sekundę temu, była młoda dziewczyna, kłębu białego dymu.



Otworzyła oczy, powoli zaczęła sobie przypominać co się zdarzyło. Jechała karetką na sygnale. Później została przewieziona na prześwietlenie klatki piersiowej. Sala operacyjna. Pielęgniarka ze strzykawką. Ciemność.

Podniosła prawą rękę, była podłączona do kroplówki. Nie czuła bólu, w ogóle nic nie czuła. Rozglądnęła się dookoła, na wprost było okno z białymi firankami, tuż obok niego na ścianie wysiał zegar, który wskazywał dwunastą, w pokoju był też stolik, dwa krzesła, umywalka i puste łóżko po prawej stronie. Szklane drzwi wychodzili na główny korytarz szpitalny. Biały, ten kolor był wszędzie w tym pomieszczeniu, że aż raził po oczach dziewczynę przyzwyczajoną do swojego czarnego świata.
Jakaś puchlna pielęgniarka z tacą w rękach weszła do pomieszczenia.
-No nareszcie narkoza przestała. -Uśmiechnęła się do Alex. -Jesteś głodna?
-Dziękuje, -Czarnowłosa popatrzyła na jedzenie.- proszę zostawić, zjem później.
-Jak samopoczucie?
-Dobrze, nic mnie nie boli. -Nie pierwszy raz trafiła do szpitala, wiedziała co odpowiedzieć żeby się odczepili. -Mam pytanie.
-Co takiego? -lekarka postawiła obiad na stolik obok łóżka.
-Czy można zasłonić okno? Słońce mnie razi.
-Na pewno da się coś na to zaradzić. A teraz odpoczywaj.



Lucyfer, ubrany w jasno zieloną koszulkę zapinaną na guziki i ciemnie spodnie, po raz pierwszy od wielu lat otworzył drzwi od strony swojego pokoju. Pusty zamek powitał go głuchą ciszą... Wampir przekroczył próg, krok po kroku, kawałek po kawałku, na nowo poznawał swój rodzinny dom.

Queen_fairy 28-09-07 / 11:06:09 [Powrót] wypowiedz się, napewno masz własne zdanie



o rany ale tu długo nie byłam...........he,he.....no dzięki za lekture musiałam się nieźle naczytać pisz bo czekam!
wampirka 24-10-07 / 05:30:06
| brak www IP: 87.105.24.77

No nareszcie jesteś już sie bałam że nie masz zamiaru prowadzic dalej tego bloga.uff mówie ci co za ulga bo naprawde szkoda by było zostawic bez zakończenia tak wspaniałe opowiadanie.Nie myślałam że z nią będzie tak źle ale już wszystko ok, czekam na dalszy ciąg.Buźka!!!!
Moni@ 29-09-07 / 02:14:06
| brak www IP: 83.11.204.191







|copyright Lay&html by Alex dla tylko i wyłącznie dla tego bloga |

Licznik 36940

Księga Gości

wpisz się!
6
księga gości

O Mnie

kropla-krwi

A gdybym była snem czy chciałbyś dalej śnić? Odpowiedz!
Dodaj do Ulubionych


Archiwum

2008 VIII V I 2007 XII X IX VII VI V IV III II I 2006 XII XI X IX VIII VII VI V

Linki

blog iwonki
blog magdy
Lucyfer
Alex
dodatki na bloga
jak zrobić własny szablon
wiele dodatków polecam
avatary i tylko one
polecane strony
niespodzianka kliknij a nie pożałujesz
gothic angel


Ulubieni